Święty Mikołaj – historia prawdziwa

Jego sylwetka, na równi z tłokiem w sklepach, absolutnie nieirytującymi dźwiękami „Last Christmas” zespołu Wham i ponurym wnioskiem że zaraz koniec roku, nieodłącznie zapowiada Święta. Jednak czy nasze wyobrażenie jowialnego brodacza w latających saniach ma cokolwiek wspólnego z prawdą? Skąd w ogóle wziął się ten wizerunek? Poznajmy prawdziwą historię Świętego Mikołaja.

Po pierwsze – nie, nie istnieją latające sanie. Tak samo jak renifery, oczywiście poza przypadkami gdy jednemu się spadnie z fiordu, ale to zbyt ponure przypadki by wspominać o nich w okresie świątecznym. W gronie świętych Kościoła Katolickiego znajdziemy jednak i takiego o imieniu Mikołaj. Jego historia zaczyna się w 15 marca 270 roku naszej ery w niezwykle świątecznym rejonie świata – Turcji.

zangief-xmas

Św. Mikołaj jest delikatnie poirytowany faktem, iż wśród 12 potraw wigilijnych nie znajduje się kebab.

Tam, w mieście Patara, które wówczas było częścią Grecji, na świat przychodzi Mikołaj, a właściwie Nikolaos. Jego rodzice byli bardzo bogaci, co jest całkiem miłe, i martwi na skutek szalejącej po Azji Mniejszej zarazy, co już takie miłe nie jest. Wedle podań, odziedziczony po rodzicach majątek Mikołaj rozdał potrzebującym.

Opiekę nad młodym (przyszłym) świętym objął jego wujek, też Mikołaj, a w wolnych chwilach biskup Patary. Nasz bohater od wczesnych lat był niezwykle wierzący, w latach 312-315 n.e. przebywał w klasztorze, odbył także pielgrzymkę do Ziemi Świętej. Do dzisiaj można obejrzeć stworzony przez niego w Jerozolimie tekst, pod warunkiem oczywiście, że macie chody u patriarchy Kościoła Prawosławnego w Jerozolimie.

ziomus

”Puść esa i się dogadamy, ziomuś.”

Podczas wizyty w Ziemi Świętej młody Grek usłyszał wezwanie Ducha Świętego do objęcia stanowiska w Kościele. Bilingów z tej rozmowy nie znaleziono, ale faktem jest, że Mikołaj w 325 roku został biskupem Myry (również dzisiejsza Turcja). Oprócz tego był uczestnikiem Pierwszego Soboru Nicejskiego w 325 roku. Wedle podań, nasz bohater tak zdenerwował się obecnością heretyka Ariusza, że uderzył go w twarz. Na jego obronę, Ariusz przyszedł w tym samym płaszczu co on.

Mikołaj zmarł 6 grudnia 343 roku, w powszechnym poważaniu i od razu ruszył jego proces kanonizacyjny. Jednym z jego elementów są oczywiście przekazy o dokonanych cudach, które były na tyle liczne, że Święty Mikołaj bywa czasem nazywany Cudotwórcą, zupełnie jak jeden Nazarejczyk, który był co najmniej jeden poziom wyżej od naszego poczciwego biskupa.

sanie sw mikolaja

Skoro jesteśmy przy świątecznych zwyczajach, dlaczego właściwie Mikołaj, patron żeglarzy, kupców, browarników, lombardów, studentów, dzieci, reformowanych złodziei i łuczników jest związany z podarunkami? Można dopatrywać się tego w przekazach o niezwykłej hojności biskupa, który miał rozdawać złoto potrzebującym, w szczególności pannom na wydaniu bez posagu i dzieciom (również bez posagu). Jednak na popularność zarówno zwyczaju świątecznego, jak i samej postaci wpłynął znacząco folklor, w szczególności anglosaski i holenderski.

W obu tych kręgach kulturowych świętowanie Yule – przesilenia zimowego, było poświęcone Odynowi (Wotanowi). Bóg ten przewodził Dzikiemu Gonowi, czyli przywiązywał kilkanaście kopii Wiedźmina 3 na sznurku i biegał po lesie. Oczywiście nie, ale zimowy powóz zaprzęgnięty w zwierzęta przywodzi niejako na myśl zaprzęg Świętego Mikołaja. Kolejnym wpływem był angielski Father Christmas czy popularny w krajach Beneluxu Sinterklaas. Jednak dzisiejszy wizerunek tego dżentelmena zawdzięczamy kulturze wysokiej i popularnej, a dokładniej reklamom.

dobro

Dobro znowu wygrało! Podrabiany krasnal idzie do ciupy.

(Źródło: Łukasz Ciacuch www.luki.igrek.net)

Amerykański poeta Clement Moore Clarke wydał swój wiersz „A Visit From St. Nicholas” (Wizyta Świętego Mikołaja) 23 grudnia 1823. Oprócz umiejętnego wstrzelenia się w datę, Clement zawarł w tym poemacie niemalże wszystkie atrybuty, z których znamy dzisiejszego Mikołaja. Mamy więc renifery, worek prezentów, wchodzenie przez komin i inne, kompletnie nie niepokojące zachowania. Wizerunek roześmianego i delikatnie otłuszczonego brodacza zawdzięczamy rysownikowi Thomasowi Nastowi, który ilustrował świąteczne wiersze w drugiej połowie XIX wieku.

Warto w tym momencie zaprzeczyć pewnej plotce, jakoby współczesny wizerunek Świętego Mikołaja, a w szczególności paleta kolorów jego ubioru miała być pomysłem producenta popularnego napoju Coca Cola. Owszem, w latach 30. XX wieku rysownik Haddon Sundblom stworzył serię grafik, które niemalże zacementowały ten wizerunek Świętego, jednak nie był to pierwowzór, a nawet nie pierwszy przypadek gdy wykorzystano go do sprzedaży napoju (woda mineralna w 1915). Chociaż patrząc na talię Mikołaja, może lepiej żeby jednak firmował raczej wodę.

mikolaj

Sałatka? W Laponii? Chyba z porostów.